Przez jakiś czas udało mi się wytrzymać bez smartfona. Stało się to, bo po początkowej fascynacji inteligentnymi komórkami kupiłem telefon do telefonowania. Z baterią, którą ładuje się raz w tygodniu, wodoodporny i przede wszystkim z głośnymi dzwonkami.

Najpierw zaczęło mnie wkurzać to, że telefon pomimo włożonej do niego karty pamięci, kopiuje sobie do pamięci wewnętrznej wszystkie mp3, które ustawiłem jako dzwonki. Oczywiście pamięć ta szybko się zapchała. Potem zaczął mnie wkurzać kalendarz. Przez jego trudną dostępność „zapominałem” o niektórych wydarzeniach.

Pies w koszyczku. Foto: Milena Wójtowicz
Pies w koszyczku. Foto: Milena Wójtowicz

Szalę przeważyło to, kiedy szliśmy z żoną do sklepu zobaczyliśmy ślicznego psa w koszyku rowerowym. Żałowałem, że nie mam ze sobą aparatu, na co Milena wyciągnęła z torebki telefon i pstryknęła zdjęcie. W dodatku w Biedronce kupiłem książkę o fotografowaniu smartfonami (szczerze jej nie polecam, ale o tym kiedy indziej).

 

Ostatecznie ostateczną szalę obciążyło to, że wracając z pracy miałbym okazję sfotografować fajny widok. Miałbym, bo nie wziąłem ze sobą aparatu.

 

No to wróciłem do smartfonowania.

 

Oczywiście pierwszego dnia wybrałem się, żeby pstryknąć kilka zdjęć. Wiele tego nie napstrykałem, jednak cieszę się, że znów będę miał przy sobie aparat fotograficzny. Jaki kiepski by nie był, lepszy jest taki niż żaden. W dodatku smartfony kuszą do PSucia fotografii, ale tym to ja się nie przejmuję, bo… lubię to.

Jabłuszko
Jabłuszko
Odra wyschnięta
Odra wyschnięta
Geometria
Geometria


Brzeskie komórczenie (3 zdjęcia)

Dodaj komentarz