Małgorzata zapytała mnie:?Ja cież… A gdzie tego tygrysa znalazłeś, Masonie? Znaczy, bez krat? :)))?

To jej i Wam odpowiadam:
A, bo siedziałem sobie na ławce w parku i popijałem śmietanę, kiedy patrzę, a tu tygr. Usiadł grzecznie i gapi się, jakby głodny był, albo co. Nie powiem, przestraszyłem się, ale tygr się nie ruszał. Pomyślałem sobie, ze pewnie jaki kurtularny albo co i pozwala mi dokończyc picie. No i wtedy wlazła mi do głowy myśl, że wypadałoby poczęstować kota. Co prawda trochę to dziwne, kiedy ofiara kata ostatnim posiłkiem częstuje, ale i tak byłem już jakby trochę martwy, więc nie zostało mi nic do stracenia. Podałem tygrowi kubek ze śmietana, a on, że nie, że w zasadzie to jest przed obiadem, że nie powinien…
No, ale w końcu połakomił się. I wiecie co? Wiecie?
No i rzeczywiście stracił apetyt.
Na odchodnym pozwolił jeszcze sobie pstryknąć fotkę, po czym powrócił do wrocławskiego ZOO :-)

Dodaj komentarz